Bartosz Bobkowski: ur.1977. Terapeuta – jogicznego masażu tajskiego, masażu klasycznego, aromaterapeutycznego, holistycznego. Magister etnologii i antropologii kultury.
O sobie
Poszukując holistycznych rozwiązań terapeutycznych odnalazłem je w filozofii jogi i ajurwedy. Podczas podróży do Indii i Tajlandii poznałem i praktykowałem tradycyjny masaż tajski nuat boran, którym się teraz głównie zajmuję. Obecnie prowadzę zabiegi, pokazy, szkolenia i warsztaty dla terapeutów i laików. Styl, w którym pracuję jest północną, dynamiczną formą tradycyjnego masażu tajskiego, zwaną też jogiczną. Swoją edukację zdobyłem podczas prywatnych sesji z nauczycielami tajskimi oraz w szkole „Sunshine Massage School” z Chiang Mai akredytowanej przez tajskie ministerstwo zdrowia i edukacji, i będące częścią Międzynarodowego Towarzystwa Tajskiego Masażu Jogicznego.
Praktykę masażysty zaczynałem od masażu klasycznego i aromaterapeutycznego. Dzięki szkoleniom w warszawskim „Medikonie” w praktyce poznałem anatomię i patalogie ciała, z którymi codziennie spotykam się podczas sesji masażu. Dzięki temu rzetelnemu fundamentowi intuicyjnie wykorzystuję tę wiedzę w terapiach zaburzeń ruchu i zakresu ruchomości w stawach.
Wciąż kontynuuję pracę antropologa kultury. Z zamiłowaniem zajmuję się kulturami orientu i formami terapii i lecznictwa, poszerzonym zrozumieniem i praktyką.
Jestem tatą dwójki dzieci: Barnaby i Zoji i razem ze swoją kochaną partnerką Moniką tworzymy szczęśliwą rodzinę.
Mógłbym wiele napisać o moim podejściu do życia. Bez rozwodzenia ograniczę się do tego, że jestem zwolennikiem: naturalności, witalności, pozytywnego myślenia, wolności myśli i otwartego serca.
O terapii
Moja droga terapeuty zaczęła się gdzieś w toku studiów antropologii kultury. Studiując kulturowe uwarunkowania względem ciała i zdrowia doprowadziły mnie do przekonania, że dotyk, który jest tak kłopotliwy w naszej kulturze, jest podstawowym i naturalnym narzędziem terapeutycznym. Koi zmysły, bóle, choroby. Już od narodzin jesteśmy spragnieni dotyku, ciepła matczynych rąk i silnych objęć ojca. Sprzyja nawiązywaniu bezpośredniego, fizycznego i uczuciowego kontaktu – jest pierwsza formą komunikacji i wykracza daleko poza znaczenie pielęgnacyjne. Potrzeba dotyku jest równomiernie odczuwana przez dziecko jak i matkę. Dotyk jest jednym z najwcześniej rozwiniętych zmysłów. Ma on fundamentalne znaczenie dla całego organizmu i wpływa tak na fizyczny, jak i psychiczny rozwój dziecka. Rady typu: „nie bierz dziecka na ręce, bo się przyzwyczai”, „nie rozpieszczaj go, niech sobie popłacze” starego, zimnego europejskiego chowu oddają jednak kulturowe uwarunkowanie kontaktu fizycznego, choćby tak podstawowego jak matka-dziecko. Na szczęście instynkt młodych mam każe łamać takie zakazy, nawet jeśli wpajano nam je bardzo systematycznie. Wzorców kultury dotyku niestety należy szukać poza kręgiem kultury europejskiej, w którym zachowania z czasem coraz poddawały się odkryciom i nakazom „szkiełka i oka”. Wzorowych przykładów, dzięki którym na nowo odkrywamy dobrodziejstwa dotyku należy szukać tam gdzie dotyk był i pozostał naturalny: w kulturach natury, gdzie naturalne i instynktowe zachowania rozwinęły się w tradycyjne wzorce, przekazywane z pokolenia na pokolenie lub z mistrza na ucznia. To właśnie kultury tubylcze i kultury Wschodu stają się dla nas nauczycielem. To my – europejczycy właśnie pomimo wielkich odkryć nauki i techniki borykamy się najbardziej z zaburzeniami ruchu, snu, fizjologii, chorobami, zesztywnieniem ciała, bólami. Brak wewnętrznego zrozumienia swojego ciała, stres, brak rytmu i równowagi problemy te pogłębia, choć najbardziej efektywne narzędzie jest tak dostępne – dotyk.
Sztuka masażu była obecna w większości kulturach świata. Tylko nieliczne osiągnęły mistrzostwo i pełne zrozumienie w tej dziedzinie. Style i techniki na przestrzeni świata różnią się od siebie, przejawiając różnice w podejściu do rozumienia ciała, zdrowia i życia i są przepisane właściwym systemom kulturowym. Pomimo tych różnic są one jednak podobne, przejawiając działania terapeutyczne. Sam cenię sobie wielowiekowe, starożytne tradycje przekazywane z mistrza na ucznia. To właśnie te tradycyjne formy terapii przeżywają współcześnie renesans i globalne zainteresowanie.
CZY SĄ NAM POTRZEBNE ALTERNATYWNE FORMY TERAPII, choćby w postaci masaży „egzotycznych” zamiast instytucjonalnie uznanych technik fizjoterapii i medycyny zachodniej? Masaże tradycyjne wywodzące się z innych części świata nie dyskredytują, bynajmniej, klasycznych form fizjoterapii. Wręcz przeciwnie uzupełniają je. Terapeuta posiadający wiedzę i praktykę masażu klasycznego i innych stylów „egzotycznych” może wyjść poza struktury anatomiczne i fizjologiczne, docierając do głębszych poziomów ciała i duszy, uwalniając patologiczne, tłumione emocje, stres, wspomnienia. Dzięki holistycznej pracy jaką oferują masaże tradycyjne pomaga uwolnieniu sił życiowych, duszy i podświadomości, jednocześnie oferując ciału fizycznemu ukojenie, regenerację i wzmocnienie.
Nieporozumienie związane z tzw. medycyną alternatywną, jak techniki pracy z ciałem i energią, dietetyka, ziołolecznictwo, aromaterapia, itp. Wiążą się z niezrozumieniem odmiennych systemów kulturowych, tworzących teoretyczny fundament tych praktyk. Mimo tego, że niektóre z nich rozwijały się przez kilka tysięcy lat – nadal wielu nie może się do tego przekonać – z prostej przyczyny – niewiedzy i łatwość osądów z perspektywy własnego sposobu myślenia, kultury europejskiej.
Trochę powiewu w tę izolację kulturową wniósł ruch nowej ery i przemiany społeczno-obyczajowe drugiej połowy XX wieku. Zalały nas przeróżne formy praktyk i obcej kulturowo wiedzy w dość komercyjnym i konsumpcyjnym sosie. Jako antropolog jestem świadomy, że raczej należy rozpatrywać każdą z nich oddzielnie, według ich własnego systemu kulturowego i za pomocą ich własnych pojęć, niż mieszać wszystko do jednego wora z etykietą new age’u. Jest to jednak dość kłopotliwe i pracochłonne zajęcie, przeznaczone raczej dla amatorów i zawodowców.
Co więc może zrobić klient, chcący wypróbować egzotycznych terapii z innych kręgów kulturowych? Przede wszystkim otworzyć się na nie, w czym może pomóc rozmowa z terapeutą-masażystą. Kilka prostych pytań i odpowiedzi może rozwiać wątpliwości i pomóc pełniej otworzyć się na zabieg. W końcu należy dbać o efektywność otrzymywanego masażu, co jest nie tylko zadaniem terapeuty, ale również pacjenta.
Dialog międzykulturowy już się zaczął w naszej globalnej wiosce. Wierzę, że pojedziemy na tym wozie.